|
OTO KASIA
Ma duże, niebieskie oczka, w których błyszczy radość i nutka łobuzerstwa. Jest Dobrym Duszkiem naszej rodziny.
Dba o zdrowie Taty i nie pozwala mu palić papierosów. Rozkleja na wszystkich drzwiach w domu kartki: "Zakaz palenia".
Mówi do Taty: - "Mój pączuszku, moje słodkie ciasteczko z dziurką". Na jego widok biegnie z szeroko otwartymi ramionami, wołając: - "Tata, mój Tata!".
Taką Ją zapamiętam.
Kasia nie jest aniołem. Nie, jeszcze nie. Złości się, tupie nogami,
obraża i z zadartym nosem chowa się pod stół u Babci. Gdy Gosia- siostra - za bardzo jej dokucza, mimo, że sięga jej do ramienia, wali ją pięścią prosto w nos.
Taka jest Kasia.
Czuwa nad nami. Godzi skłóconych rodziców, ciągnie za ręce i każe się
szybko pocałować. Robi niewinną "minkę kota ze Shreka", gdy o coś prosi. Wieczorami szepce niekończące się opowieści o zwierzątkach, które zgubiły się w lesie, ale szczęśliwie wracają do domu.
Kasia uwielbia historie o wróżkach, czarach i elfach. Godzinami leżymy
obok siebie w szpitalu i słuchamy z płyty "Harrego Pottera". Trzymamy się za ręce. Zawsze, co wieczór, słyszę: - "Mamusiu, przytul mnie".
Tego nigdy nie zapomnę.
Chce poznać wszystko. Już. Zaraz. Posmakować każdą nowinkę, tak, jakby
wiedziała, że może nie zdążyć.
Uczy się grać na gitarze, śpiewa - bo może będzie piosenkarką?
Próbuje grać w ping - ponga , choć ledwie widać ją zza stołu.
Rozstawia w rzędzie krzesła i zaprasza gości na występ. Tańczy dla Taty, dla Mamy, dla Babci - bo może zostanie tancerką?
Komputer ma w małym paluszku. Prędko przebiega przez gry. Mówi
pobłażliwie: - "Och, Mamo, daj, ja ci pokażę".
W ostatnią noc budzi nas, pozwala być ze sobą do końca. Nie może
mówić, ale przychodzi we śnie do Agnieszki - pielęgniarki. W tym śnie przytulam Ją mocno, a Ona mówi : - "Mamusiu, byłaś dla mnie bardzo dobra, bardzo cię kocham".
Taką Ją zapamiętam.
Październik 2007
- Listy do Kasi - pierwsze "Listy" zaczęłam pisać dwa miesiące po smierci Kasi w grudniu 2005 roku. Były wspomnieniem, rozmową z nią, słowami, których nie zdążyłam jej powiedzieć.Pomagały mi przetrwać. Stały się też łącznikiem między przeszłością i dziś oraz - nieoczekiwanie - formą terapii. "Listy do Kasi" powstają nadal.
|