strona główna / pomóż teraz / A ja wolę moją mamę...

A JA WOLĘ MOJĄ MAMĘ...

Basieńka trafiła do Tuli Luli kilka dni po urodzeniu. Ciocia-opiekunka tuliła ją i kołysała, kojąc jej płacz. Do snu szeptała opowieść o wielkiej miłości. Taką darzy Basię jej mama. Podjęła niewyobrażalnie trudną decyzję. Po porodzie zostawiła ją w szpitalu. Zrobiła to z miłości! Z wiarą, że Basia znajdzie rodziców, którzy dadzą jej to, czego jak sądziła, ona nie potrafi.

Wiemy, że ból po stracie dziecka rozrywa matczyne serce. Dlatego nasza psycholog spotkała się z mamą dziewczynki. To była rozmowa o braku pracy, pieniędzy i rosnących długach. O bezsilności i samotności. Ale najdłużej mama mówiła o miłości do córeczki i tęsknocie za nią. Czuliśmy, że wystarczy podać mamie pomocną dłoń, by poczuła w sobie siłę i przezwyciężyła przeciwności losu.

Przez cztery miesiące opiekowaliśmy się Basią z pełnym oddaniem. By rozwijała się prawidłowo, ufała ludziom, umiała budować relacje. Gdy nadszedł dzień pożegnania, wiedzieliśmy, że oddajemy Basieńkę w najlepsze możliwe ręce. W objęcia kochającej mamy.

Robimy wszystko, by każdy maluszek miał szansę wrócić do swoich biologicznych rodziców. To zawsze wieloetapowy, skomplikowany i kosztowny proces. Rodziny otrzymują wsparcie naszych specjalistów tak długo, jak tego potrzebują. W prezencie dostają pamiątkową “Księgę Życia”, w której opisujemy wszystkie ważne momenty z życia maluszka oraz ogromną wyprawkę.

Wpłać darowiznę i pomóż Tulisiom wrócić do domu. Bo najlepszym miejscem na świecie jest to blisko mamy.

Wpłaciło: 98 osób / osoby
8626.18 zł (31.95%)
Potrzebne jeszcze: 18373.82 zł

Kto jest administratorem Twoich danych?
My, czyli Fundacja Gajusz z siedzibą w Łodzi, numer KRS 109866. KLIKNIJ i dowiedz się więcej o ochronie Twoich danych.


Do naszego Ośrodka Preadopcyjnego w 2020 roku trafiło 27 niemowląt zostawionych w szpitalu zaraz po narodzinach. Ich rodzice z bardzo ważnych przyczyn nie mogli się nimi zająć. Nigdy tego nie oceniamy. Każda sytuacja jest inna, ale łączy je jedno – kryzys.

Dlatego zawsze sprawdzamy, czy przy odpowiednim wsparciu da się go zażegnać. Prowadzimy rozmowy nie tylko z mamą, ale dalszymi członkami rodziny – dziadkami, wujkami i ciociami. Szukamy rozwiązań wszędzie.

Każda walka o powrót maluszka do domu to mnóstwo pracy psychologa, pracownika socjalnego, Gajuszowych prawników, sędziego. To wiele godzin rozmów (również nocnych) i urzędowych pism. Tu miłość i nadzieję ubiera się w paragrafy.

W ciągu ostatnich dwóch lat aż 10 maluszków opuściło mury Tuli Luli w ramionach swojej biologicznej mamy. Każdy dostał od nas wyprawkę, na którą składa się łóżeczko, wózek, wanienka mebelki, pieluszki, butelki, smoczki, ubranka, kosmetyki. Wszystko nowe, pachnące i skompletowane indywidualnie dla każdego maluszka. To pomoc na dobry nowy początek.

Zanim Tuliś wróci do domu, wspomagamy odbudowę więzi łączącej go z mamą. Wychowawcy i fizjoterapeuci uczą ją, jak pielęgnować niemowlę i dbać o jego rozwój. Nie znikamy w dniu powrotu do domu. Rodzina nierzadko przez kolejnych kilka lat jest pod opieką naszego Centrum Terapii CUKINIA. Nienachalnie towarzyszymy i cicho kibicujemy. Rodzice wiedzą, że w razie gorszych chwil mogą na nas liczyć. Wierzymy, że najlepsze możliwe dzieciństwo jest przy rodzicach.


banner polski banner polski
banner polski banner polski
banner polski banner polski
banner polski banner polski
banner polski banner polski
banner polski banner polski
banner polski banner polski
banner polski banner polski
banner polski banner polski
banner polski banner polski
banner polski banner polski
banner polski banner polski
banner polski banner polski
banner polski banner polski
banner polski banner polski
banner polski banner polski
banner polski banner polski
banner polski banner polski