strona główna / pomóż teraz / Na onkologii zawsze jest Dzień Dziecka

NA ONKOLOGII ZAWSZE JEST DZIEŃ DZIECKA

Na onkologii zawsze jest Dzień Dziecka

Zbliża się Dzień Dziecka. To wyjątkowa okazja. Robimy wszystko, by dla małych pacjentów oddziałów onkologicznych był wielkim świętem. Chociaż i tak dokładamy starań, by każdy dzień był Dniem Dziecka. Nigdy nie wiemy, czy będzie następny… Nie możemy czekać na specjalne okazje w kalendarzu. Dzieciństwo trwa tu i teraz. A co znaczy być dzieckiem? To znaczy MARZYĆ.

O nauce gry na instrumentach muzycznych. Bo jest dużo czasu, by ćwiczyć. O konsoli do gier. Kiedy trzeba spędzić w izolatce nawet 6 miesięcy, gry komputerowe znaczą więcej niż przed chorobą. O spotkaniu z Lewandowskim. Pięciominutowej rozmowie choćby przez Skype’a. Zachcianki kulinarne spełniamy natychmiast. Zamawiamy z restauracji pyszne spaghetti albo kupujemy ulubione owoce.

Trudno przewidzieć, jakie marzenia będą mieli kolejni pacjenci. Chcemy jednak mieć pewność, że zawsze damy radę zmienić je w rzeczywistość. Bez czekania. Teraz. Dlatego potrzebujemy pomocy naszych Darczyńców.

Przekaż darowiznę i razem z nami spełniaj marzenia małych onkobohaterów!

Wpłaciło: 126 osób / osoby
12090.50 zł (60.45%)
Potrzebne jeszcze: 7909.50 zł

Kto jest administratorem Twoich danych?
My, czyli Fundacja Gajusz z siedzibą w Łodzi, numer KRS 109866. KLIKNIJ i dowiedz się więcej o ochronie Twoich danych.


Jestem Maciek, mam 10 lat. Choruję na białaczkę limfoblastyczną i od 4 miesięcy mieszkam w szpitalu. Na początku wszystko tutaj było trochę przerażające. Na szczęście cały czas była ze mną mama i Szymek – kolega z łóżka obok. Kiedy się poznaliśmy niewiele się odzywał i często płakał w poduszkę.

Któregoś dnia pokazałem mu moją gazetę z długim wywiadem z Lewandowskim. Okazało się, że Szymek, tak jak ja, lubi grać w piłkę. Zaprzyjaźniliśmy się. Wieczorami marzyliśmy, że jak już wyzdrowiejemy, to wspólnie pokopiemy.
Pewnej soboty Pani Asia z Gajusza przyniosła do naszej sali ogromne pudło. Wyglądało bardzo tajemniczo. To była niesamowita niespodzianka – nie wierzyliśmy własnym oczom. Bez okazji – ot tak po prostu – dostaliśmy konsolę do gier.

Czy Pani Asia ma jakąś magiczną moc, która przyśpiesza Dzień Dziecka? Powiedziała, że każdy moment jest dobry na wywoływanie uśmiechów. A ja myślę, że jest czarodziejką! Nareszcie mogliśmy razem zagrać w nogę. To nie to samo, co na boisku, ale emocji nie brakowało. Szymon nawet zabiegi znosił niczym Lewandowski faule – nigdy nie płakał. Prawie zawsze ze mną wygrywał, ale z rakiem mu się nie udało. Szkoda, że razem nie obejrzymy Euro...

Ja w starciu z chorobą wygrywam 1:0. Jak dobrze pójdzie, przed wakacjami wrócę do domu. Nawet nie grymaszę już przy szpitalnym jedzeniu. Wiem, że muszę nabierać sił, by jak najszybciej znów kopać piłkę.

Wpłać darowiznę i spełnij marzenia dzieci takich jak Maciek i Szymek.



banner polski banner polski
banner polski banner polski
banner polski banner polski
banner polski banner polski
banner polski banner polski
banner polski banner polski
banner polski banner polski
banner polski banner polski
banner polski banner polski
banner polski banner polski
banner polski banner polski
banner polski banner polski
banner polski banner polski
banner polski banner polski
banner polski banner polski
banner polski banner polski
banner polski banner polski
banner polski banner polski