Wesprzyj Tulisie czekające na nowy dom-na-zawsze

Wpłać darowiznę i zapewnij troskę opuszczonym maluchom od pierwszych chwil życia!

Otwórz serce dla 20-gramowego serduszka

Co 10 godzin w Polsce jedno dziecko przeżywa swój prywatny koniec świata – rozstanie z mamą. Noworodek, który powinien znać tylko ciepło i bicie serca najbliższej osoby, nagle trafia w sterylne, szpitalne mury.

Jaś przyjechał do nas prosto ze szpitala i przez 15 tygodni był centrum naszego wszechświata, by w końcu trafić w troskliwe ramiona nowej rodziny.

Angelo to nie był typowy Tuliś. Jego zachowanie wskazywało, żebył wyczekiwanym dzieckiem. Chłopiec ledwo przeżył narodziny, a kilka dni później zmarła jego mama. Dzięki pracy naszych specjalistów z sercem – to historia z happy endem. Angelo w ramionach taty wyruszył od nas w podróż do swojego domu na końcu świata.

Antoś – z powodu swojej choroby – czekał na dom najdłużej. Gdy zegar nieubłaganie odliczał czas, a nadzieja na dom-na-zawsze powoli gasła, jeden październikowy telefon zmienił wszystko.

Wpłać darowiznę, Twój dar dla Tulisiów:

49 zł – to odpowiednio dobrane mleko do wyprawki dla Angelo, by jego codzienność była pełna zdrowia.

 

199 zł – to specjalistyczna diagnostyka i badania dla Antosia, dzięki którym jego  nowa mama wie, jak pomóc mu odważnie poznawać świat
83 zł – to godzina w czułych ramionach cioci, które tuliły Jasia i sprawiły, że czuł się wyczekiwanym, ukochanym dzieckiem

Zanim maluszek zamieszka z nowymi rodzicami, bezpieczne ramiona czekają na niego w Tuli Luli. To przystanek między tym trudnym rozstaniem a nowym domem-na-zawsze. Nasze ciocie-opiekunki są po to, by nosić, tulić i rozpieszczać maluchy, zanim ich rodzice-na-zawsze wykonają ten jeden, najważniejszy krok. 

Wpłać darowiznę – zapewnij fundament bezpieczeństwa dla opuszczonych niemowląt!

Zamienimy ją na precyzyjną diagnostykę medyczną, dzięki której nowi rodzice wiedzą, jak wspierać rozwój dziecka. Darowizna to też pieluszki, specjalistyczne mleko i odżywki, by każdy maluch rósł zdrowo. Największym darem jest obecność – profesjonalna, czuła opieka, która uczy Tulisie, że dorosły człowiek to bezpieczna przystań, a nie powód do lęku.

Podarowaliście 68473 zł z 90000 zł

Już 605 osób wpłaciło na zbiórkę. Wesprzyj ją i Ty!

Przeczytaj historie Tulisiów i zobacz, jak Twoje wsparcie zmieni życie maluszków!

Antoś

Tulisiem stał się, gdy miał 5 miesięcy. Od urodzenia przebywał w krakowskim szpitalu. Przyszedł na świat z nieuleczalną chorobą. Personel medyczny dobrze się nim zajmował, otoczył troską, ale widać było, że ten maluch bardzo potrzebuje domu.

Miał słabe napięcie mięśniowe, powiększoną główkę, którą należało przytrzymywać. Wymagał szczególnie uważnej opieki. Dlatego z wyprzedzeniem przygotowywaliśmy się na przyjęcie nowego niemowlęcia.

Wiedzieliśmy, że Antoś ma małe szanse na znalezienie rodziny – ze względu na swoją chorobę i trudności rozwojowe. Z nami mógł pozostać tylko do ukończenia roczku. Opiekunka prawna decydowała się ujawnić jego wizerunek w mediach. Pomimo, że akcja miała zasięg ogólnopolski, nie zgłosił się nikt… Zegar nieubłaganie odliczał kolejne godziny.I kiedy już zaczynaliśmy tracić nadzieję, niespodziewanie pojawiła się Ona. Zadzwoniła w październikowy dzień i zwyczajnie oświadczyła, że chce zostać Mamą Antosia! Z naszym wsparciem nauczyła się opieki nad nim. Była dobrze przygotowana do diametralnej zmiany życia. Są razem szczęśliwi.

Antoś

Tulisiem stał się, gdy miał 5 miesięcy.

Image
Jaś

Przyjechał prosto ze szpitala. Jego mama uznała, że nie może się nim zajmować, więc postanowiła przekazać go do adopcji. Chciała, by znalazł kochającą rodzinę, która zapewni mu przyszłość lepszą od tej, jaką ona mogła mu zaoferować.

Przyjęliśmy go jak rodzice długo wyczekiwane dziecko – z miłością, gotowością do przytulania, noszenia, może nawet rozpieszczania… To wszystko sprawiło, że czuł się u nas jak w domu. Był Tulisiem przez 15 tygodni. Aż pewnego dnia oddaliśmy go w troskliwe ręce rodziców-na-zawsze.

Jaś

Jasiek to nasz „pierworodny”. Pojawił się u nas pod koniec września 2016 r.

Image
Zosia

Zosia nie była… Urodziła się jako czwarta. Jej o rok starsza siostra trafiła niedawno do adopcji. Miała szczęście – szybko znalazła kochających rodziców.

W przypadku Zosi było to bardziej skomplikowane i czasochłonne. Dziewczynka urodziła się w 28. tygodniu ciąży. Towarzyszyły jej typowe dla wcześniaków problemy: retinopatia wcześniacza i nadwrażliwość na dotyk.

Zanim Zosia znalazła rodzinę adopcyjną (stało się to w 6. miesiącu jej życia), zadbaliśmy o dokładną diagnozę jej stanu zdrowia. Chcieliśmy, aby przyszli rodzice wiedzieli, z jakimi dokładnie problemami przyjdzie im się mierzyć. Poznali prognozy na przyszłość i otrzymali zalecenia, w jaki sposób wspierać jej rozwój.

Zosia

Nie każde dziecko jest wyczekiwane przez swoich rodziców.

Image

Pozostałe zbiórki