pałac hospicjum domowe natalka łóżeczko przytulanka sonda

Wesprzyj dom dla nieuleczalnie chorych dzieci

Podaruj dzieciom z hospicjum stacjonarnego chwile pełne troski!

Każda chwila pełna troski

Jagoda była tak chora, że mogła umrzeć przed narodzeniem. Albo zaraz po przyjściu na świat. Ale tak się nie stało. Jej domem jest Pałac, czyli hospicjum stacjonarne.
Dziś nikt już nie myśli o pożegnaniu, bo w oczach najsłodszej Jagodzianki jest pełno życia. 

Natalka, która kiedyś kuliła się ze strachu przed każdym dotykiem, dziś jest najbardziej „przytulaśną” Księżniczką, wbrew diagnozom zaczyna stawiać pierwsze kroki.

Solomija przyjechała do nas z daleka, by przez pięć miesięcy odpoczywać w miękkiej pościeli, słysząc ojczysty język i czując, że ból nie ma do niej dostępu.

Dzieciństwo kojarzy się z głośnym śmiechem i bieganiem po trawie, ale w naszym Pałacu – hospicjum stacjonarnym – radość ma inną, cichszą twarz. 

Wpłać darowiznę, Twój dar dla mieszkańców Pałacu:

49 zł – to dzienna dawka specjalistycznego jedzenia, która daje siłę do przeżywania kolejnych pięknych chwil

 

119 zł – to profesjonalna rehabilitacja i morze czułości dla Natalki, która uczy się ufać ludzkim ramionom
79 zł – to godzina pracy pedagoga specjalnego, dzięki której Książęta poznają świat tymi zmysłami, które są dla nich dostępne

Księżniczki i Książęta każdego dnia zaskakują nas i medycynę.W Pałacu dbamy o to, by nieuleczalna choroba nie odebrała dzieciom prawa do dzieciństwa pełnego ciepła i pięknych, ważnych chwil. Tu medycyna służy komfortowi, a każde łóżeczko jest bezpieczną wyspą.

Wpłać darowiznę – zapewnij bezpieczeństwo i profesjonalną czułość Księżniczkom i Książętom, dla których dzieciństwo to całe życie.

Twoje wsparcie to tarcza, która chroni nasze Księżniczki i Książęta przed samotnością.
Zamieniamy darowizny na opiekę medyczną, nowoczesne leki uśmierzające ból i specjalistyczne jedzenie. To także wynagrodzenie dla niezwykłych ludzi: cioć i wujków, którzy godzinami tulą Jagodę, zastępując jej nieobecnych rodziców, pedagoga specjalnego, który uczy naszych podopiecznych porozumiewania się ze światem, oraz lekarzy i pielęgniarek. Dzięki Tobie możemy zapewnić jakość życia do ostatniej chwili, dbając, by każda z nich była wypełniona czułością i troską.

Podarowaliście 17486 zł z 20000 zł

Już 102 osób wsparło Książęta! Wesprzyj je i Ty!

Spraw, by Natalka i inne dzieci czuły, że ich życie – choć naznaczone chorobą – jest pasmem pięknych i ważnych spotkań.

Natalka

Natalkę poznaliśmy tuż przed jej pierwszymi urodzinami. Wybuchała płaczem, gdy ktoś ją głaskał lub chciał wziąć na ręce. Jakby każdy dotyk sprawiał jej ból. Była niczym dzikie zwierzątko. Bała się wszystkiego, także ludzi. Nie znała piękna przytulania, więc wolała samotność. 

Jej maleńkie łezki sprawiały, że opiekunowie nie mogli powstrzymać własnych. Dzień po dniu oswajaliśmy ją z Pałacem i morzem dobrych uczuć.  Ciocie szeptały, że są blisko niej i będą na zawsze. 

Rodzice zostawili Natalkę jeszcze w szpitalu, zaraz po porodzie. Ta mała istotka nie widzi, prawie nie słyszy, ma wadę serca i pęcherza moczowego. Pierwsze miesiące swojego życia spędziła w szpitalu, przechodząc kolejne skomplikowane operacje. Była samotna i wystraszona. Po kilku latach naszej wspólnej pracy Natalka jest najbardziej “przytulaśną” Księżniczką. Wspaniale się rozwija, raczkuje, siada, zaczyna wstawać i chce chodzić. Lekarze nie dawali jej na to szans. To prawdziwa wojowniczka! Nie wiemy, ile wspólnego czasu nam zostało, więc cieszymy się każdą chwilą. A ciocie kochają Natalkę jak własną córeczkę.

Natalka

Image
Kuba

Pierwsze minuty na świecie były dla Kuby walką o życie. Urodził się w stanie krytycznym. Otrzymał zero punktów w skali Apgar. Ale mały wojownik zwyciężył tę pierwszą bitwę. Niestety, ciężkie chwile pozostawiły nieodwracalne zmiany. Zdiagnozowano u niego Mózgowe Porażenie Dziecięce.

Kolejna tragedia wydarzyła się dwa lata później. Mama Kubusia miała poważny wypadek i stała się trwale niepełnosprawna. W jednym momencie wszystkie rodzinne obowiązki spadły na barki taty. To on musiał utrzymać dom, zaopiekować się czworgiem dzieci i żoną. Dzielnie radził sobie przez kilka miesięcy, ale nadszedł moment, gdy stwierdził, że sytuacja jest zbyt ciężka. Kuba wymagał stałej uwagi, rehabilitacji i mnóstwa wsparcia, by móc się rozwijać. Dlatego na wniosek taty sąd zdecydował, że maluch zamieszka w Pałacu. 

Szok wywołany wypadkiem mamy oraz przeprowadzka do nowego domu sprawiły, że chłopiec zamknął się w sobie. Stres i trauma spowodowały pogorszenie stanu zdrowia. Mijały miesiące, lata. Troska personelu medycznego i opiekunów spowodowała, że maluch znów zaczął ufać światu. 

Stan zdrowia Kuby niespodziewanie poprawił się na tyle, że postanowiliśmy posłać go do przedszkola. Podczas diagnozy okazało się, że chłopiec rozumie znacznie więcej, niż przypuszczaliśmy. Zatrudniliśmy pedagoga specjalnego, który uczy Księcia alternatywnej komunikacji. Kuba i jego opiekunowie poznają znaki ułatwiające porozumiewanie się. Chłopiec potrafi już zasygnalizować niektóre emocje i potrzeby. Pracuje z nim także neurologopeda, by być może pewnego dnia Kubie udało się wymówić choćby pojedyncze słowa.

Wszyscy podziwiają go za ogromną chęć bycia samodzielnym. Bardzo szybko zrozumiał, w jaki sposób poruszać kółkami wózka, by dotrzeć tam, dokąd chce. Codziennie rano nie tylko sam się ubiera, ale także niemal bez pomocy podjeżdża do samochodu wiozącego go do specjalnej szkoły podstawowej. Sprawia mu to ogromną radość.

Kuba

Image
Solomija

Opowieść o tej Księżniczce zaczyna się setki kilometrów stąd. W świecie nieprzypominającym bajki. W miejscu, w którym problemy dnia codziennego prowadzą do utraty wiary w lepsze jutro. Decyzja o przekroczeniu granicy nie była łatwa, ale konieczna. To właśnie w Polsce miała rozpocząć się lepsza część historii Solomiji i jej mamy.

Mała Księżniczka postanowiła przyjść na świat nieco wcześniej. Konieczna była pomoc. Nieprawidłowe ułożenie, cesarskie cięcie. Walka o oddech. Spadające parametry i diagnoza. Nieuleczalna wada. Rokowania? Złe. Bardzo złe.

Dlatego losy Małej Księżniczki splotły się z historią Pałacu. Czekaliśmy na to Maleństwo tu, gdzie jest tak, jak powinno być. Zamiast szpitalnej sali, ciepła, miękka pościel we własnym łóżeczku i cała armia ramion gotowych dawać bezpieczeństwo na każdy znak. A także fachowa pomoc medyczna. Żeby nigdy nie bolało. 

Czekaliśmy również na Mamę Małej Księżniczki. W spokoju i zrozumieniu. Lekarz hospicjum stacjonarnego, psycholog i lekarz hospicjum domowego, który zna język ukraiński. Wszystko po to, aby choć na chwilę rozproszyć samotność – pokazać, że uzyskanie zrozumienia i wsparcia to nie jest przywilej.Przez pięć miesięcy tworzyliśmy dom dla Solci. Dbaliśmy o najważniejszy dla niej czas. Czas dzieciństwa. Odeszła spokojna, otoczona troskliwymi opiekunami. Nie mogliśmy zmienić zakończenia tej historii, ale mieliśmy wpływ na jej przebieg. Dostała miłość i profesjonalną opiekę. Nigdy o niej nie zapomnimy.

Solomija

Image

Pozostałe zbiórki